Czyli co słychać u Longinki oraz tak zwane "ciekawostki" codzienności :)))

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Nowy rozdział...

Życie zaskakuje nas w najmniej spodziewanym momencie...
Kryzys trwa, a ciche dni, już tygodnie mijają w swoim tempie, nic się nie dzieje...
To wszystko sprawia, że analizując ten związek doszłam do wniosku iż tak jest od dawna, nie od teraz. Nie wiem dlaczego wcześniej nie chciałam tego widzieć, zaprzątać sobie głowy, po prostu uważałam, że taki urok tej miłości. A jednak nie,- wiem że tak nie powinno być...po co w takim razie przeciągać coś- czego nie ma?
Rycerz Milczek nie wykazuje żadnego zainteresowania co słychać w domu, jak sobie radzimy itd. żadnych telefonów, sms-ów, ZERO kontaktu... może też ma dość? Myślę, że czas zamknąć ten rozdział, jak w książce, którą napisało życie. Coś przeżyliśmy, cos się skończyło, nie można tkwić w zawieszeniu i patrzeć jak czas przecieka nam przez palce, mijają miesiące, lata i nic się nie dzieje. 
Nie jesteśmy staruszkami, którym już się niewiele chce prócz świętego spokoju.
Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek będę się tak czuła jak teraz: że się zakocham, że ktoś może czuć tak jak ja...  
Tłumacząc sobie, że to pewnie zauroczenie, że minie prędzej czy później, broniąc się przed tym uczuciem- nie ogarniam normalnego dnia. Spotkałam na swej drodze mężczyznę, który również nie spodziewał się tej Miłości- nie planowaliśmy takiego zwrotu akcji, a oboje doszliśmy do wniosku, że jesteśmy nieszczęśliwi bez siebie... W naszych "starych" związkach już nie ma tej iskry, więc przed Nami trudne decyzje, ale konkretne. Zaryzykujemy. 
Zwykłe rozmowy potrawią sprawić iż dostrzegamy ile Nas łączy, jak dobrze się rozumiemy, czego chcemy, jakie mamy cele do osiągnięcia itd. to nie tylko Motyle w brzuchu...
Staram się podejść do tej sytuacji racjonalnie, ale jak nie zaryzykuję to się nie dowiem czy podjęta decyzja jest słuszna, nie zanamy przecież przyszłości, nie wiemy czy Nam się uda, czy Rutyna nie wkradnie się zbyt wcześnie, mimo wszystko chcemy być razem.
To będzie Nowy Rozdział w moim życiu. 

czwartek, 1 listopada 2012

Nastrojowo codziennie czy od święta?

Kolejne nowinki Avonowskie to coś co baaardzo lubię :) czyli świeczuchy wszelkiego rodzaju.
Oczywiście jeszcze ich nie mam, dlatego fotki będą z katalogu 16, który jeszcze nie obowiązuje, a już go mam :) Ceny są dyskusyjne, ale biorąc pod uwagę zniżkę...pewnie się skuszę :)
I tak do wyboru:
Zestaw o zapachu tropikalnym w cenie 35,99
Kiedyś kupiłam coś podobnego w Avonie (normalnie ładnych kilka lat temu i do tej pory jeszcze mam- hmmm ciekawe zjawisko )
Nowość :)
Świeczki o zapachu Tajskiego Kwiatu Lotosu w cenie 39,99
Szkoda, że tylko ten jeden zapach...
I coś co na bank kupię :)
Musujące kule do kąpieli Żurawina i Cynamon za 14,99
Czy takie pachnące cudeńka goszczą u Was często czy od święta?
Paaaa



niedziela, 7 października 2012

Nowa seria Planet Spa

Dni mijają jeden za drugim, każdy podobny do siebie niestety :(
Z nowości jakie u mnie goszczą przedstawiam oczywiście kosmetyki :) oczywiście od Avon :)
Nowa seria Planet Spa z Tureckiej Łaźni:
Tak wygląda zestaw, który zakupiłam. Od lewej:
Maseczka do twarzy z glinką (75ml) zastanawiam się czy jej użyję, maseczek to Ci u mnie pod dostatkiem, a z używaniem to tak średnio... :) raz na ruski rok mi się przypomni i wtedy kładę co tam mam pod ręką :)
W środku Czarne mydło do ciała (200ml) pachnie bomba! Do stosowania co kilka dni, ciekawe dlaczego...może działa coś jak peeling? Narazie zajął miejsce w koszyku i czeka na swoją kolej.
I ostatni, przyznam się, że na to cudo zapragnęłam upolować najbardziej, a że w zestawie to jeszcze lepiej- Olejek do ciała i włosów (150ml)
Właśnie zastosowałam i siedzę w turbanie :) pachnie ładnie, ciekawe jak włoski po wyschnięciu będą wyglądały :) Dopiero się zorientowałam, że za krótko trzymałam na włosach to cudo ale to nic, powinno się 10-15 min. trzymać, a nie ze 5 jak ja :)
Zestaw kosztował 44,99 a ze zniżką konsultancką jakieś 30,00 także spoko. 
Używacie olejków do włosów??? Ja po raz pierwszy :)))
Paaaaaaaaaa


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Wkręcający Yves Rocher... :(

Nie chodzi tu o jakiś zachwyt, a wręcz przeciwnie właśnie :(
Kilka dni temu były moje imieniny, niespodziewany tel. z firmy Yves Rocher, życzenia- owszem to było miłe. Oferta "specjalnie dla Pani, specjalnie z tej okazji, tylko dzisiaj itp. była również bardzo kusząca i zachęcająca do skorzystania z zakupów, co też uczyniłam (a nie miałam tego w planach) No ale pomyślałam sobie, że dlaczego nie? Sama sobie zrobię prezent, przecież jest okazja :)
Pani która do mnie dzwoniła podkreślała, że dostawa będzie darmowa, że mogę wybrać kosmetyki w ofercie 2 za 1 itd. No to wybrałam. Poprosiłam o kremy Nutri Specific, mleczka z tonikiem 2w1 i jako super prezent zegarek z pięknym pierścionkiem do kompletu. Za wszystko miałam zapłacić ok.56zł. i czekać do 3 dni na kuriera. 
No i doczekałam się, oczywiście będąc w pracy odebrałam tel. od kuriera i poprosiłam żeby zostawił paczkę u mojej Mamy (dwa bloki dalej) Po powrocie z pracy z wielką radością otwierałam pudełko i już po chwili mina mi zrzedła...zamiast moich ulubionych mleczek dostałam jakieś coś do demakijażu (jeszcze nie używałam, narazie jestem zła) zamiast dwóch obiecanych kremów- jeden, zamiast pięknego zegarka z jeszcze piękniejszym pierścionkiem badziewne świecidełko, leży w pudełku nadal. I najlepszy numer- za dostawę mam doliczoną kwotę 9,95 i rachunek 68,00
I tym oto sposobem Yves Rocher stracił klientkę.
Jestem na nich obrażona, zła i postanowiłam, że nic już nie kupię z tej firmy. 
Jak to mówią: NA RAZ SZTUKA :)
Papapapaaaaaa

środa, 15 sierpnia 2012

Avonomaniaczka ;)

A jednak :) przyznaję, bez Avonu się nie da :)
Tak się przyzwyczaiłam do tych kosmetyków, że bardzo ostrożnie i "z pewną nieśmiałością" :) kupuję kosmetyki innych firm. Owszem zaprzyjaźniłam się z Ziają od niedawna, jednak Avon musi być.
W odstawkę poszedł Yves Rocher...w sumie nie wiem dlaczego? Nic mnie nie zachwyciło w ostatnim czasie pewnie. Z wielką ciekawością wyczekuję nowego katalogu, ciekawych ofert, promocji, przez te wszystkie lata bycia konsultantką jeszcze mi się to nie znudziło :)
Rycerz się nawet podśmiewa, że najdłuższy staż pracy mam w Avonie i to bez wypłaty :) A to ciekawe zjawisko.
Dziś jak co tydzień odebrałam paczkę i z radością rozdzieliłam zamówione kosmetyki, oglądając je tak, jakbym je widziała pierwszy raz w życiu :) Zawsze tak reaguję :) Pamiętam jak Nieletni będąc małym brzdącem pomagał mi w rozdzieleniu kosmetyków, uczyłam go wtedy przy okazji kolorów, kształtów i literek, o mamo ale było śmiechu wtedy :) buszował w kartonie i wyjmował po kolei najróżniejsze skarby. Avon towarzyszy mi już tyle lat... :)
                        Paaaaa 

niedziela, 12 sierpnia 2012

SŁOMIANKI :)

Zacznę od tego, że na punkcie wikliny, koszyków i takich słomkowych dupereli mam fioła :)
Tym większa była moja radość kiedy w sklepie "Wszystko za 5,99"  ujrzałam takie grube podkładki pod talerz np.
 to jest talerz deserowy dla porównania wielkości, wymiarów itd.
Uwielbiam takie gadżety. Szkoda, że mam tak małe mieszkanko i nie mogę mieć takiej ilości o jakiej marzę wręcz :) ale w każdym pomieszczeniu można znaleźć akcent tego typu rzeczy.
Te podkładki kosztowały 3zł za szt. więc zgarnęłam wszystkie jakie były (czyli 5) Były jeszcze takie z wplecionymi lub pomalowanymi kolorowymi paskami ale jakoś nie przypadły mi do gustu. 
No i już mam plan, muszę częściej zaglądać do tego sklepu i dokupić takich słomianek na zapas, co by mi starczyło do końca życia :))) a tak na serio po prostu MUSZĘ JE MIEĆ. 
:) Papapaaaaaaa
 

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Telefon-y...

W sobotę grillowaliśmy nad Wisłą, wszystko było super, oprócz tego, że zgubiłam telefon :(((((
Na pocieszenie śpiewa dla mnie Kasia, moja kochana od zawsze :)telefony
Największą stratą są numery, kontakty, wszystkich na pewno nie odzyskam :(
Ech...co za pech...

sobota, 28 lipca 2012

Coś do poczytania czyli ostatnie zdobycze :)

Postanowiłam upolować coś ciekawego do poczytania, a ponieważ na bieganie do biblioteki jakoś nie mam czasu, musiałam wymyśleć jakiś inny sposób na pozyskanie książki.  Próbowałam znaleźć antykwariat gdzieś w pobliżu, niestety nic takiego tutaj nie istnieje :( Pobuszowałam więc na Allegro i udało mi się za niewielkie pieniądze zakupić kilka pozycji :)))
 Pierwsza: KLARA Izy Kuny- pochłonęłam ją chyba w trzy dni :) czytałam w autobusie, w łóżku, po obiedzie chociażby 10 min.
Bardzo krótkie, zabawne rozdziały, czytając śmiałam się w głos :)
" Klara nie ma męża ani dzieci. Za to ma prawie czterdzieści lat, żonatego kochanka, rzygającego kota i niewyparzony język. Wciąż się odgraża, że umrze i nie umiera. Kłóci się z matką i godzi. Odchodzi od ukochanego Aleksa i wraca. Upija się z Wronką i trzeźwieje, by znów szukać szczęścia.
Czy jej życie to jedna wielka pomyłka?" POLECAM
Kolejna powieść Danielle Stell ZUPEŁNIE OBCY CZŁOWIEK. Bardzo lubię książki Pani Steel dlatego kupiłam w ciemno, nawet nie czytałam opisu :) I tak będzie mi się podobała...
40+ OGNISTE LATA wygrałam tę aukcję zupełnie niespodziewanie :) nie pamiętam czy książka kosztowała z 5zł? ale więcej raczej nie, jest to zbiór historii kobiet dojrzałych o miłości, uczuciach, emocjach itd. no pewnie przeczytam, chociaż jeszcze do 40tki jeszcze hohohho :)
ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA polecana przez koleżankę, również kupiłam za grosze, bo akurat trafiłam :)
I moja największa radość, OPRAH. Wczoraj zaczęłam wieczorem w łóżku, jednak zmęczenie wygrało i padłam po trzech stronach :) Kosztowała mnie 15zł i jest nowa, NIECZYTANA!!! 
Kocham zapach książek w środku, kocham szelest przewracanych stron...takie małe zboczenie :)
Jeśli również nie chcesz wydać za dużo kasy na książki, które są naprawdę drogie, polecam takie buszowanko w sieci, na Allegro np. Wiele antykwariatów i księgarń ma swoje konta i można dzięki temu kupić okazyjnie bardzo fajne egzemplarze.
Papapapaaaaaaaaaa

wtorek, 24 lipca 2012

Zmiany, zmiany, zmiany :)

Przede wszystkim ZMIENIŁAM PRACĘ ;)))) Jestem z tego powodu bardzo zadowolona :)

Nie jest to szczyt marzeń, bo zwykły sklepik osiedlowy ale spełnia główne założenie czyli ma być blisko - i jest :) Nie użeram się już z dojazdami, biletami, kosztami i stratą czasu. No i pensja odrobinę większa dzięki temu.
Kolejny plus- znam prawie wszystkich klientów- przecież tu mieszkam, także praca jest przyjemniejsza jak się pogawędzi z każdym w międzyczasie ;) Pamiętam jak zaczynałam pracować tzn. jak skończyłam 18lat i poszłam po raz pierwszy do pracy...a było to w budynku dokładnie na przeciwko obecnej pracy. Od tamtej pory minęło już uuuuuu naście lat...
Próbowałam swoich sił w różnych dziedzinach: w fabryce, w biurze, u siebie i cóż, najlepiej czuję się jednak w handlu, choć to niewdzięczna robota. Póki co jest ok, czasu trochę mało, gdyż drugi etat jest w domu ale zaglądam poczytać co tam u Was słychać :) 
papapa

piątek, 18 maja 2012

Ziaja- odkrycie stulecia ;)

Normalnie nie wiem gdzie ja żyłam do tej pory, ale wcześniej nie używałam kosmetyków Ziaji... widziałam je owszem gdzieś tam na półkach, ale wydawało mi się, że to jakieś tanie buble- ależ ja byłam nieświadoma! Odkąd powąchałam Masło Kakaowe w Rossmannie to myślałam, że oszaleję :) (dobrze, że nie spróbowałam) Zakupiłam więc trzy produkty do przetestowania i już żałuję, że tylko trzy :)
Oto one:

Zacznę od szamponu. 

 Wybrałam ten do włosów suchych Aloesowy, do moich długich, suchych, rozdwojonych kosmyków... chyba cięcie by im się przydało przede wszystkim ale wróćmy do szamponu, jest bezbarwny, ładnie pachnie, butla ma aż 500ml no i myje te włosy, nie powiem, że nie. Najlepsze jest to, że po wyschnięciu moje włoski są mięciutkie, leciutkie i gładziutkie :) Nie poznaje ich normalnie. Mam wrażenie, że nie wypada ich już tyle. Narazie jestem zadowolona i z ceny i z efektu (kosztował mniej niż 10zł)
Dalej mamy
Kremowe mydło pod prysznic :) Tak jak na wstępie, mało brakowało i napiłabym się :)))) Pachnie obłędnie, butla 500ml, bardzo wydajny i wiem, że to będzie Nasz Ulubieniec :) Nieletni jest zachwycony po prostu. Zdecydowanie zastąpi Kawowy żel z Yves Rocher! (Też ze względu na cenę)
I na koniec
Kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem mlekowym.
Jeszcze się nie mogę wypowiedzieć, gdyż wykańczam ulubieńca z Avon'u i nie wiem czy dalej będzie moim ulubieńcem :) Butla z pompką oczywiście, również 500ml (więc plus) no i cena atrakcyjniejsza, ale więcej dowiem się podczas korzystania oczywiście.
Jedno jest pewne, Ziaja może ma kilka nietrafionych kosmetyków, jak każda firma kosmetyczna, trudno zadowolić w 100% kobiety :) jednak zakochuję się w niej i poznaję powoli.

  Papapa :)

wtorek, 8 maja 2012

A to Ci Urlop...

Od poniedziałku jestem na AŻ czterodniowym urlopie!!! :) O Ludu- tyle mnie się należy łaskawie...normalnie nie wiem gdzie wyjechać :) Miałam go przeznaczyć na pisanie prac do szkoły ale oczywiście póki co nie ruszyłam z miejsca...
Za to dziś byłam na rozmowie kwalifikacyjnej, jak zwykle pierwszy etap nie mówi nic, w sumie jest trzy i trzeba czekać na tel. kiedy spotkanie nr2.
Taki "pracujący" ten urlop, roznoszę CV wszędzie gdzie się da...
Żeby mieć siłę na te wędrówki, podjadam ciasto pieczone przeze mnie :) w niedzielę pożyczyłam od Mamy prodiż i piekę. Zażyczyłam sobie taki sprzęt od moich chłopaków :) może być już na Dzień Dziecka albo Matki, albo Śtrażaka ;) Zajadamy się we trójkę. Piekarnik mam lipny (bez termometra między innymi) i raczej nie korzystam.
Przydałyby się foteczki, chociaz jedna...
i jeszcze balkon :)       
Może jutro uda mi się coś szybciutko wstawić.


 Papapapaa

piątek, 27 kwietnia 2012

Brak czasu :(

Jako chorobę cywilizacyjną dopisuję chroniczny brak czasu! Skrobnę kilka zdań ale o wklejeniu fotek dziś nie ma mowy :(
Od kilku (kilkunastu?) dni nie mam czasu porządnie się wyspać, porządnie ogarnąć mieszkania, porządnie ugotować...spałam po 4 godz i wykończona przede wszystkim psychicznie nie dawałam rady...
Dopóki był Rycerz to jeszcze jakoś szło, prał, coś pichcił, a teraz zostałam ze stertą rzeczy do prasowania (Boże dlaczego nie mamy tu gdzieś magla???)
W międzyczasie poczyniłam tylko zakupy Avonowskie, ale nie mam zdjęć (paletka cieni, krem, błyszczyk, temperówka, tonik dla Nieletniego) Narazie testuję krem Solutions matujący na dzień, ale jeszcze za wcześnie żeby cokolwiek powiedzieć.
Marzy mi się urlop, żeby przysiąść do tego licencjata!!! Inaczej tego nie widzę. I mam taki plan: kilka dni urlopu, potem zwolnienie. I tak szukam innej pracy więc...
Życzcie mi powodzenia :)
Pa pa pa pa pa paaaa

czwartek, 19 kwietnia 2012

Konkursy, Okazje, Promocje

Całkiem nie dawno odkryłam (tzn. dowiedziałam się) o czymś takim jak "kody okazji dnia" w Rossmannie :) Wystarczy zalogować się na stronie http://www.rossnet.pl/Start.aspx i można szaleć :)
Codziennie można znaleźć jakąś ciekawą ofertę, wystarczy wydrukować lub spisać kod z okazji dnia i wyruszyć na zakupy :) przy kasie informujemy panią, że mamy kodzik i parę zł w kieszeni :) Suuuper. Poza tym na stronie znajdziemy różne konkursy, co mnie akurat pasuje :) zawsze sobie człowiek poprzyłudza, że może coś mu się poszczęści :D Jak narazie biorę udział w dwóch, ale pomalutku. Nie wiem czy znacie już ofertę Rossnet.pl ale jak dla mnie to fajna sprawa i będę tam zaglądać regularnie, bo zniżka 30 czy 50% to jest to co Tygryski lubią najbardziej :)


                                 Papapaaaaaaaa 

piątek, 13 kwietnia 2012

Ciężki dzień...

To był ciężki dzień i cieszę się, że już dobiega końca.
Śpię po 4 godz na dobę więc juz nie mam siły chodzić, a co dopiero myśleć :)
Po pracy musiałam wstąpić do biblioteki oddać zaległe podręczniki, ale też wzięłam następne. Z tym balastem u nogi zawlekłam się przez pół miasta do banku, do sklepu i ledwo na przystanek. Oczy same się zamykały. Od autobusu szłam już jak pijana, noga za nogą, dziwnym chwiejnym krokiem, z siatami, spuchniętymi nogami...brak słów. Potem obiad i kiedy usiadłam w fotelu na chwilkę nie wiem kiedy zasnęłam...długo to nie trwało, gdyż juz był późny wieczór i tak, a ja jeszcze obiecałam mojej koleżance, że ją odwiedzę chociaż na chwilkę (wróciła ze szpitala bidulka po usunięciu nowotworu...)  No i poszłam, ale  tylko na godz. i do domku, kolacja itd. Trochę się znowu ożywiłam ale to chwilowe, muszę szybko spać, bo za 4 godz. znowu pobudka i wszystko od nowa...
                                   Paaaaaaaaaaaaa

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Poniedziałek jak Niedziela :)

Leniwy, błogi poniedziałek...słonko zagląda przez okno, świeczuszki się palą, tulipany w wazonie rozwinęły pąki, pachnie kawą...Lubię takie spokojne dni. Czuję się jakby to była niedziela, coś mi się zdaje, że jutro w pracy będę jak w poniedziałek :)
Śmigam sobie i czytam Wasze blogi, naprawdę różne, o wszystkim, a książka przy łóżku zerka obrażona :) Później zrobię pościk o kosmetycznych zakupach :) Znowu zakupiłam kilka drobiazgów...
To paaaaa :))) 

środa, 4 kwietnia 2012

Przedświąteczny szał...

Pracując na drugą zmianę cały tydzień tak naprawdę za dużo czasu rano nie mam :( chyba, że wstawałabym o 5, ale wtedy budziłabym chłopaków zupełnie nie potrzebnie...i tak porządki idą baaardzo w zwolnionym tempie, okna myję na raty i zanim się zbiorę z obiadem już trzeba biec do autobusu...taki life :(
Za to jak patrzę w pracy na te tłumy ludzi to się zastanawiam czy jakaś wojna idzie czy może oni nie mają co robić w domu...codziennie te same twarze, pełne kosze zakupów, byle co-ważne, że w promocji, matko kochano :(
Wczoraj myślałam, że się rozdwoję, mam dziewczynę na info, która się uczy, szkoli i będzie pracowała w nowootwartym molohu, co chwilę wołali mnie na kasę jako wsparcie, bo kolejki jak za komuny, plusem było tylko, że zmiana minęła piorunem. Nerw trochę też sraciłam ale cóż.
Jeszcze tylko dziś, jutro i piątek i upragnione WOLNE:))))))
                                            Paaaaaaaaaa :)

czwartek, 29 marca 2012

Awaria :((((

Popsuł mi się laptop :(((((((((( Korzystam z kompa Nieletniego ale wiecie jak to jest :( jak jesteśmy oboje w domu to nie mam szans, albo łaskawie dostaję kilka min. na sprawdzenie poczty i nara.
Zresztą jego komp też coś już szwankuje, pisałam kilka razy notki co tam w życiu mym się zadziało i nagle sru! albo się zawieszał, albo resetował :( Muszę Rycerza pogonić niech się tym zajmie jak wróci, podobno już w sobotę- bo bez netu jak bez ręki :)
Dziś zakupiłam sobie tel. i zmieniłam operatora :)
Wcześniej były zakupy kosmetyczne i już nie pamiętam co tam jeszcze ale działo się ogólnie :)
Jak mi aktywują phone to będę się z Wami dzielić na bieżąco :)))))))))))) 
                        Paaaaaaaaaaaaaa :)))))

niedziela, 18 marca 2012

Skończyło się (znowu) :)

Oto kolejna porcja zużyć, które zaśmiecały mi łazienkę w oczekiwaniu na puste "koleżanki" dołączające co kilka dni... Jeszcze szampon się morduje ze mną albo ja z nim...jeszcze troszeczkę (na szczęście.)
i tak od lewej do fotki pozują:
-płyn do higieny intymnej  Avon (ulubieniec od lat, chyba go nigdy nie zamienię )
-żel pod prysznic Senses Spirit od Avon (świeży zapach, ale chyba nie zakochałam się )
-szampon przeciwłupieżowy od Yves Rocher- suuuper sprawa, przy pierwszym użyciu zapach wbił mnie w ścianę :) wali zielskiem jakimś łubianem czy czymś, ale przypomniało mi się dzieciństwo i latanie po krzaczorach, które podobnie "pachniały"
-płyn do kąpieli Magnolia z Avon (na prośbę Nieletniego też już nie zagości, gdyż ZA BARDZO KWIATAMI JEDZIE wypowiedział oto te słowa syn mój dziki :)
- krem do rąk z Yves Rocher- cudeńko moje, nigdy wcześniej nie rozcinałam tubek, a tym razem wyskrobałam do cna wszyściutko :) Wrócimy do siebie na pewno :*
-zmywacz do paznoki z Biedronki- jak dla mnie to nieporozumienie i na pewno nie kupię.


Tyle się zadziało, a nie mam czasu na pisanie :( Myślę o zmiksowaniu kilku wydarzeń za jednym razem ale nie wiem kiedy mi się to uda :) Przede mną ciężkie dni na pierwszą zmianę więc pobudeczka po 4...uwielbiam... :( Być może będzie okazja jak nie padnę na twarz, że sklecę coś.


                                 Paaaaaaa paaaaa :)

sobota, 3 marca 2012

FM Group i małe dylematy...???

Halo, halo :)
Dziś będzie bez fotek gdyż pozyczyłam bratu aparat na imprezkę, a tel. mam raczej słaby :D Na szczęście skończyła mi się umowa i może znajdę jakąś ciekawą ofertę u innego operatora :)
"Małe dylematy" dotyczą propzycji jaką złożyła mi znajoma, a mianowicie proponowała mi kosmetyki z firmy FM. Przyznam, że nie interesowałam się wcześniej tą firmą chociaż coś tam słyszałam... Jednak zaskoczyła mnie koleżanka tym, że w FM można kupić nie tylko kosmetyki czy perfumy ale również środki czystości tj. płyn do mycia szyb, a nawet szampon dla psa czy kota :) Tego nie wiedziałam!
Po raz pierwszy miałam katalogi w ręku :) Oczywiście mogłam coś zamówić i się przekonać ale jakoś się powstrzymałam...
I teraz pytanie do Was: czy używałyście kiedyś produktów tej firmy?
Jakie są Wasze zdania i w ogóle :)
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii, a nie tylko koleżanki, wiecie o co chodzi- jedno źródło to trochę za mało :)  


                                  Paaa :)

wtorek, 28 lutego 2012

Ulubieńcy ostatnich tygodni


Jest to pierwsza część kolekcji "na wymarciu" :) ale musiałam się już pozbyć tych butelek, bo zaczęły mnie wkurzać po prostu :) Za kilka dni dołączą do nich opakowania kolejne... Tak się dziwnie ułożyło, że głównie zużyły się żele pod prysznic :) Avonowskie "naturalsy" to moje cukiereczki zapachowe: śliwka z wanilią, wiśnia z gałką muszkatołową i Rycerza ulubiony kokos. Nieletni natomiast wykorzystał Adidasa (zdaje się, że to prezent od babci?) Płyn do kąpieli oczywiście waniliowy z Avonu- to mój słodziak, no i jak to kosmetyki do kąpieli- pachną, pienią się i z pewnością zakupię je niejednokrotnie.
 Mleczko z tonikiem z Yves Rocher też miodzio, ale przyznam, że kolejne opakowanie trochę mnie znudziło i kiedy kupiłam wspomniany płyn miceralny Lirene, tylko czekałam kiedy mleczko się skończy :) Zasada mówi: wykończyć jedno i zacząć następne. Jutro test płynu.
Ponadto Rycerz zużył mleczko do ciała też z Yves Rocher (oczywiście kokosowe) i dobrze. Zapach też mi się znudził.
Myślę, że nie żegnam się z tymi produktami na zawsze, ale chcę przetestować coś innego, na rynku jest taki wybór, że głowa boli :)
Kolejna partia wkrótce.
                                                  Paaaaaaaaaa :)) 

poniedziałek, 27 lutego 2012

Placuszki z jabłkiem :)

Dzień minął jak z bicza strzelił, w pracy migusiem (i dobrze, tak lubię :) ) no i w domku raz dwa trzy obiad, potem coś mnie zmogło więc drzemka jak najbardziej wskazana :) no i co...juz wieczór. Na kolację serwuję placuszki z jabłkiem, herbatkę z miodem i cytrynką i tyle. Na jutro zaplanowałam popołudnie w kuchni, muszę porobić zapasy żywności, pomrozić, bo zapowiada się ciężki tydzień i nie będę miała czasu gotować... wtedy mrożone potrawy (własne) są nieocenione :)
Smacznego!




                                                         Paaaaaaaaaa :)

sobota, 25 lutego 2012

Jeszcze tylko dziś :)

Odliczam godziny do końca pracy, chociaż jeszcze do niej nie dojechałam :) ale dziś ma przyjechać Mój Rycerz! Już tak jedzie od środy więc mam nadzieję, że dziś już nic nie stanie na przeszkodzie i odbierze mnie z pracy :)


A tak przy okazji, czy to nie dziwne, że kiedy pojawia się nowa osoba to "stara" obsada zachowuje się conajmniej nienormalnie??? Na szczęście nie wszyscy, ale jest kilka takich osób, które swoim zachowaniem chcą za wszelką cenę uświadomić (oczywiście mnie) że oni są ważniejsi, więcej wiedzą, wszystkich znają itd. dla mnie jest to tak śmieszne i idiotyczne, no ale cóż...nie musimy się na szczęście zaprzyjaźniać :) Szczerze mówiąc nawet nie chciałabym zmieniać tych relacji :) a piszę o tym, bo nie spotkałam się z podobnym zjawiskiem wcześniej :) A Wy?
Druga rzecz, która mnie wczoraj zaskoczyła:
Jedna z koleżanek z naszej "info" wyszła wcześniej i udała się do lekarza, gdyż podobno źle się czuła, jest na zwolnieniu już, druga wzięła urlop :), trzecia jest cały czas na zwolnieniu i zostałam ja :) Nie wiem jak sobie poradzę ale raczej po 16 godz. to nie mam zamiaru pracować :) No chyba, że dadzą kasiorę za trzy etaty :) w co wątpię hahaha
Zbieram się powolutku.
                                                          Paaaaa :)

czwartek, 23 lutego 2012

Musli musli :)

Zamieszkał z Nami słój na musli :)
W większym mam gotowe kupne mieszanki zbóż i dodatków suszonych owoców (banany, papaja itp) a od dziś w mniejszym będzie również mieszanka "mojej produkcji" kupiłam ziarna słonecznika, orzechy, płatki kukurydziane, żurawinkę i wymiąchałam je razem. Z jogurtem czy mlekiem na śniadanko jak znalazł :) Smacznego.


                   Paaaa

Nowe zdobycze :)

Jako, że dziś również mam wolne, postanowiłam ten dzień wykorzystać na załatwienie najróżniejszych spraw, które prędzej czy później załatwione być muszą i tak... Zaczęło się od porannej kawy u koleżanki :) nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będzie mi się chciało wyjść w niezłą ulewę tylko po to, żeby wypić kawę z kumpelą :) ma szczęście gadzina, że mieszka jakieś 10min. drogi ode mnie :) To była nasza zaległa i przekładana kawa także nie było wyjścia, deszcz nie deszcz-umowa to umowa :)
Potem zaczęło się bieganie od urzędu do urzędu, biblioteka, bank, oczywiście po drodze sklepy, a ręce coraz dłuższe... Gdyby był Rycerz to nie dość, że trzy razy szybciej byśmy wszystko ogarnęli to i dźwigania by nie było, ale cóż, trzeba sobie radzić czasem i bez Rycerza. Kupiłam trochę środków czyszczących do domu także to sobie darujemy (przynajmniej narazie) za to ciekawa jestem opinii o tym wynalazku :)
podobno nowość, tylko nie wiem od kiedy, ale półka w Rossmanie faktycznie wyczyszczona...cena 10,90 jeśli dobrze pamiętam. Używałyście już tego płynu???
Kolejną nowością jest żel pod prysznic z Avonu z serii Senses i nowy zapach Spirit (mieli taką wodę toaletową, całkiem fajny, świeży zapach na ciepłe dni) żel przypadł do gustu Nieletniemu, co mnie trochę dziwi, gdyż zazwyczaj MUSIAŁ być napis For Men, a tu prosz :D cena 6,90 zdaje się.


A dla Rycerza balsamik:
na jego suchą skórę niestety nie tak łatwo znaleźć coś odpowiedniego...kiedyś używał tego balsamu ale w starym opakowaniu (czerwona butla świąteczna) no i nawet mu pasiło, śmiesznie tylko wygląda po kąpieli, bo w balsamie są drobinki brokatu czy czegoś takiego świecącego no i mi się chłop błyszczy :D ale z tym też można żyć.
Z nowości kosmetycznych to tyle, oprócz nadawania Wam sygnału robię jednocześnie obiad :) i piorę, za godz. "zaleci" pierwsza koleżanka, a za jakieś trzy godz. druga. I weź tu człowieku odpocznij na wolnym :) nie dadzą za cholerę... hihihi


                               Paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :))))



niedziela, 19 lutego 2012

"Wolna" niedziela...czyli...

Wreszcie jakiś wolny dzień!!!! Koniec ze wstawaniem o 4 :))) Od poniedziałku mam drugie zmiany więc do 7 spokojnie śpimy. Zjazd też dopiero za dwa tyg. więc mam nadzieje naładować akumulatorki.
Niestety egzaminy nie poszły tak jakbym chciała czyli oblałam dwa z trzech ale cóż, zdarzyło mi się to  pierwszy raz i to dopiero na ostatnim roku więc i tak nie jest najgorzej :) Myślę, że to wina przemęczenia po prostu...(na coś zawsze trzeba zrzucić)
A dziś wyspałam się nareszcie i nadrabiam zaległości domowe :) zrobiłam dwa prania, obiad, a teraz zabieram się za prasowanie, które zerka na mnie już ładnych kilka dni i rośnie, i rośnie, a ja tylko piorę i dokładam, piorę i dokładam...masakra! Zgodnie z moją "prasowalniczą" tradycją zrobię kawusię, zapalę świeczuszki, ulubiony olejek i odpalę żelazko, przy którym spędzę pewnie najbliższe 2 godz. Zawsze tak robię :) Nie ma Mojego Rycerza ani Nieletniego więc jest okazja do zerkania w tv przy okazji :P
taką porcję pochłonęłam przed prasowaniem :)  (szczerze mówiąc to obiad jadłam może dwa razy w tym tyg. stąd nieco spora porcja hahaha)




ciuchów przybywa, a ile się suszy jeszcze...no i jedna górka jeszcze czeka na pranie. Matko Bosko...
No to do roboty!!!


              Paaaaaaaaaaaaa :)))))))))))

Widzimy się po raz pierwszy :)

Od dwóch lub trzech tygodni zaprzyjaźniam się z nowymi zakupami Avonowskimi, którymi są oczywiście tusz do rzęs, eyeliner i cienie. Pisałam wcześniej o ich nabyciu, a teraz przedstawię ich portrety :)


po otworzeniu opakowania w pierwszej chwili pomyślałam, że dostałam bubla z popsutą szczoteczką, bez włosków, w ogóle jakąś z odzysku, ale moje obawy i lęki zniknęły kiedy pomalowałam rzęsy. Tam właściwie nie ma ząbków czy włosków, a jakoś daje radę ładnie rozdzielić i wytuszować moje rzęsy :) Super. Nie jest wodoodporny ale cały dzień (a mój trwa o 4,30 do czasem północy) utrzymuje się i nie kruszy. Kosztował 10.90 PLN więc dla mnie ok.


Teraz te cudaki :) Długo nosiłam się z zamiarem zmiany koloru na powiekach, kiedyś gościły tam właśnie fiolety, zielenie i brązy, a ostatnio tylko brązy albo nic i wreszcie zrobiłam krok i kupiłam kolor. Może było to spowodowane tym, że rok siedziałam w domu, szukałam pracy i po prostu odzwyczaiłam się od malowania...? Po co mi make-up przy garach czy pralce... Ale cieszę się, że kupiłam właśnie te cienie, a nie dołujący brąz. Jak widać najjaśniejszego prawie nie używam, a właśnie ten najciemniejszy (co było nie do pomyślenia kiedy otworzyłam pierwszy raz opakowanie-stwierdziłam, że tego na pewno nie użyję!) Dziwny jest ten świat :) Cienie ładnie się rozprowadzają ale zawsze zbiera mi się ich więcej na załamaniu powieki, chyba dlatego, że mam lekko opadającą część górną (jakby spuchnięte pod brwiami) Cena ok.20,00 PLN




I ostatni zaskakujący zakup to eyeliner we flamastrze! Zaskakujący oczywiście dla mnie, bo używałam takich gadżetów uuuuuuuuuuuu z 10 lat temu???? Jak to się kobita zmienia :) Zakup oczywiście spontaniczny ale udany. Wystarczy delikatnie dotknąć skóry i już mamy piękną kreskę!  Kosztował 12,90 PLN Jestem bardzo zadowolona z moich zakupów :) Powoli zaczynam od nowa przyzwyczajać się do siebie w make-up'ie, nie tylko w podkładzie i wytuszowanych rzęsach, ale z odrobiną koloru na twarzy :)




                             Paaaaaaaaaa

wtorek, 14 lutego 2012

Wszystko na odwrót... :(

Coś mi się porobiło w głowę chyba...nie wiem... :( dziś miałam wolne i plan był taki, że będę się uczyć na weekend, gdyż w piątek mam egzamin i w sobotę. A co ja robię? Wszystko, tylko nie to, co sobie zaplanowałam!!! I nie wiem jak się zebrać w sobie, żeby się zmobilizować. Wczoraj wieczorem przygotowałam obiad na dziś (żeby już mieć więcej czasu) ale oczywiście nie skorzystałam z tej szansy i chodzę jak cielak cały dzień w szlafroku :(
-Trzecie pranie włączone- ciekawe gdzie to będę suszyć...
-góra prasowania tylko zerka w moją stronę
-cały stół w papierach do szkoły...                  
 RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!! 
Robiłam kilka podejść do nauki, ale nie mogę się skupić.
Może macie jakiś dobry pomysł na koncentrację?

czwartek, 9 lutego 2012

Lecę z nóg? Ale jest OK :)

Oj tak, tak, lecę z nóg od trzech dni :) Miałam zrobić foteczki nowych lakierów do paznokci, które zakupiłam i pewnie jeszcze coś miałąm zrobić, ale nie mam siły i czasu... Nie sądziłam, że moja praca będzie ze mnie wysysać całą energię... Moim stanowiskiem pracy jest Informacja, a więc Centrum Dowodzenia, gdzie w jednej chwili dzwonią trzy telefony, przychodzą Klienci, każdy chce być obsłużony jako pierwszy, nikt nie chce czekać, do tego trzeba kogoś wezwać, podpisać, coś oddać, coś zabrać itd. SZOK :) Nie jestem zmęczona fizycznie ale psychicznie na 100% No i grafik mam taki, że z pracy na uczelnię, tam egzamin i wieczorem do domu :( Jeszcze troszkę mam nadzieję wytrzymam.
No to na dzisiaj już wszystko, bo się trzeba zwijać spaciulku, o 4 pobudeczka!!!!!!!!!!


                                     Paaaaaaaaaaaaaaaaaaa

poniedziałek, 6 lutego 2012

MAGICZNE SŁOWA :)

Dzisiejszy dzień wieńczy ten utwór...
Od jutra ruszam na posterunek czyli do pracy :)
:) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :)


                  Paaaaaaaaa

niedziela, 5 lutego 2012

Tyle do zrobienia, a czasu coraz mniej :(

Nie mam czasu na nic :(  
tyle mi się porobiło zaległości, ciągle ktoś nas odwiedza (co jest jednak miłe) ale poświęcając czas gościom, brakuje mi go na ogarnięcie swoich spraw...
*Z pracą tak naprawdę dopiero się zacznie, ponieważ do tej pory zrobiłam badania i musiałam czekać na termin szkolenia. Miałam nadzieję, że zacznę od 1 lutego, a tu masz, dopiero jutro mam spotkanie, na którym dowiem się szczegółów co i jak. 
*Poza tym sesja :( jeszcze 3 egzaminy i mam nadzieję semestr zaliczony (oby bez poprawki) ale problem mam wielki z indeksem, a właściwie z jego brakiem, gdyż mam zaległości w płatnościach...nie ogarniam już powoli otaczającej rzeczywistości... Ciekawe czy uczelnia nie będzie kolidowała z grafikiem??? Praca w systemie dwuzmianowym jest akurat dla mnie bardzo dobra, ale czy pójdą mi na rękę z terminami... zaczynam się martwić.
W międzyczasie zamówiłam z Avonu poczwórne cienie do powiek i eyeliner we flamastrze :) cieni jeszcze nie testowałam natomiast eyeliner jest fajny (zwłaszcza, że nie używałam go naprawdę kilka lat) Postaram się zrobić o nich notkę w wolnej chwili.


                            Paaaaaaaaaa :)

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Drobne zakupy- kosmetyczne też :)

Dzisiaj miałam trochę "biegający dzień", głównie polegający na robieniu zakupów, więc jak prawdziwa kobieta powinnam być przeszczęśliwa :) i poniekąd takaż jestem. Ale (zawsze jest jakieś "ale" ) wybrałam się na zakupy spożywcze, a to nie moja wina, że po drodze miałam Rossmana i Naturę prawda? Nie mogłam się oprzeć żeby nie zajrzeć, na swoje usprawiedliwienie mam tyle, że i tak mydło w płynie się kończy :) trzeba było kupić, a przy okazji (no i teraz się zacznie)
jako pierwszy do koszyka wpadł pędzelek do rozcierania cieni za jakieś 6zł więc hop
w domu po rozpakowaniu pomyślałam, że chyba nie o taki mi chodziło do końca...ślepa byłam w tym sklepie czy co...? Chociaż może nie będzie tragedii? Jutro wypróbuję.
Potem pilnik do paznokci (już darowałam sobie fotkę) i w Naturze to na tyle, bo spotkałam znajomą i już po zakupach :( Przy kasie dostałam miniaturke płynu do płukania jamy ustnej GRATIS 
z kuponem
Potem zajrzałam do Rossmana (już bez koleżanki) no i wspomniane mydło w płynie Luksja zakupiłam, a także odżywkę do włosów, gdyż moje od niedawna są w marnej kondycji... ale od początku.
Z polecenia którejś dziewczyny z YT skusiłam się bardzo dobrą recenzją i kupiłam jedwab do włosów
wszystko fajnie, konsystencja, zapach ale włosy zaczęły mi się tak elektryzować, jak nigdy przedtem! Zresztą nie pamiętam żeby się kiedyś elektryzowały... poza tym zauważyłam, że końcówki moich włosów są strasznie szorstkie, połamane i porozdwajane. Nie wiem czy to wina tego jedwabiu ale nie jestem zbytnio z niego zadowolona i postanowiłam go odstawić może do wiosny?
W ramach kuracji wspomniana odżywka:
do spłukaiwania, do ciemnych włosów, za nie całe 5zł, Drożdże piwne i owoc granatu, pięknie pachnie,  będziemy testować :)
Następnie wypatrzyłam lakier do paznokci :) 
przypomniałam sobie, że przecież paznokcie też się posypały i trzebaby je zaczarować (cholera to wszystko przez tą zimę!!! Cera, włosy i paznokcie!!! Albo dieta do bani... W każdym razie lakier chyba 4,50 mnie kosztował :) kolorów co niemiara ale wybrałam ten NUDE na początek. Malowałam już dwa razy, ponieważ dwie czy trzy warstwy mocniej kryją ale łatwo się zdzierają więc póki co mam jedną warstwę, jak podrosną to może się pochwalę :) 
A na koniec pokażę Wam szampon, który mnie zawiódł strasznie :( i już go nie kupię :(


Jest to wersja do włosów łamliwych i matowych, który miał spowodować gładkość i połysk... Boże, spowodował przede wszystkim łupież i to, że od nasady włosy się przetłuszczają, a końcówki suche jak wiór i właśnie matowe i łamliwe to zaczęły dopiero być :( Kiedyś lubiłam firmę Gliss Kur i mam nadzieję, że to moja wina, że źle dobrałam sobie szampon, a nie wina firmy, że spadła na psy...
Jeśli macie inne zdanie na przedstawione produkty albo jakieś propozycje, porady lub cokolwiek :) to piszcie :)))))


                       Paaaaaaaa :))

niedziela, 29 stycznia 2012

Serialowa Zabawa ;)



Zaczynamy.
Krótki instruktaż:


1. Napisz, kto Cię otagował.

2. Opublikuj u siebie na blogu logo taga.

3. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali

4. Zaproś co najmniej 5 innych blogów


Zaprosiła mnie Wiolka http://malowanyfarbamizycia.blogspot.com/ więc bawimy się :))



Przyznam na wstępie, że nie jestem jakąś wielką fanką i miłośniczką seriali, ale jeśli czas pozwala i jest akurat wolny tv (Nieletni też ma swoje kanały) to wolę popatrzeć na polskie produkcje.
Jedną z tych, które zniknęły już z ekranów był serial ZŁOTOPOLSCY



Bardzo lubiłam Dionizego i jego "napoleońskie strategie", Marcysię i Marylkę :) 

Następny oglądany to: RANCZO




Obsada super, charakteryzacja aktorów rewelka, dowcipne dialogi, perypetie bohaterów najdziwniejsze, jeśli była taka możliwość to z przyjemnością oglądaliśmy mieszkańców Wilkowyj.


Do dzisiaj śledzę NA WSPÓLNEJ  choć nie przepadałam od początku za tym serialem :) No ale to już tyle lat, że nie pamiętam od którego momentu oglądam :)))


 No i zakończę najświeższym dzieckiem Pani Pilaszewskiej (którą również cenię) czyli PRZEPIS NA ŻYCIE




Ulubiona para Andrzejka "Żabci" i Beatki, Pola szalona nimfomanka, Zośka, Mania...no wszystkich nie będę wymieniać, bo na pewno każdy obejrzał przynajmniej jeden odcinek :) Obsada cudna.
Chyba więcej seriali nie śledzę, bardzo dużo jest takich, których nie włączyłam nawet na 2 minuty :)


A teraz zapraszam do zabawy:
inspiracyjną z bloga http://inspiracyjna.blogspot.com/
ann. z bloga http://ann513.blogspot.com/
Anię z bloga http://strawberry125.blogspot.com
ollę z bloga http://olla-mania.blogspot.com
april's station z bloga http://april-station.blogspot.com/p/hair-care.html


                   Paaaaaaaaaaa :)

czwartek, 26 stycznia 2012

Kozaczki czy Kaloszki?

Pogoda za oknem nie jest najsympatyczniejsza, ogólnie nie lubię zimy, jestem strasznym zmarźluchem :) Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad obuwiem na tę porę, a wszystko dlatego, że jak nie było śniegu to nie było, jak dowaliło to wszystkie butki przemoczyłam, stargałam jak nie wiem. Druga strona medalu to: też takie buty mamy jakby z papieru czy co...? Oczywiście jak kogoś stać to ma porządne ale mnie jeszcze nie stać :) No i wymyśliłam sobie na pluchę i roztopy kaloszki ocieplane, połączone ze sztuczną skórką, długie jak muszkietery ale stópka mam nadzieję będzie sucha nareszcie :) A na mróz wiadomo- tradycyjnie kozaczki.


                 Paaaaaaaaaaa :)

wtorek, 24 stycznia 2012

MAM PRACĘ!!!!!!!!!!

Zadzwonili!!!!!!!!!! Mam Pracę!!!!!!!!!!!!! Matko bosko kochanosko nie wierzę!!!!!!!!!!!!!! Mam pracę!!!!!!!!!!!!

Rozmowa kwalifikacyjna...?

Jako że poszukiwań pracy końca nie widać tzn. mam nadzieje, że już bliżej niż dalej, po wczorajszym tel. z miejsca, w którym złożyłam swą kandydaturę dziś rano pojechałam na rozmowę... Przyzwyczajona do najróżniejszych spotkań i rozmów, najdziwniejszych pytań nie stresowałam się zbytnio, bo po co... Nie wiedziałam co mnie czeka tak naprawdę za drzwiami "Dział Personalny" ale ta rozmowa była jedną z najkrótszych i najbardziej banalnych jakie miałam okazję przeżyc :) Pan dyrektor wyglądał jak studencik w sweterku i dżinsach, próbował mi coś opowiedzieć o charakterze pracy na stanowisku, o które się ubiegałam i motał się niemiłosiernie, powtarzał co chwilę to samo po czym spytał- nie jest Pani przerażona? Pomyślałam tylko, że jak patrzę na Ciebie biedaku to jestem ale z uśmiechem odpaliłam mu, że nie, wszystko jest jasne. No to dziś po południu mają zadzwonić z odpowiedzią, gdyż jeszcze ktoś musi się wypowiedzieć :) ciekawe, jak nie brał udziału to się będzie wypowiadał...bez sensu, no ale czekam, jeszcze z 3 godz. W głębi duszy mam nadzieję, że dostanę tę robotę, nie jest jakaś super mega zachwycająca ale mam już serdecznie dość szukania pracy :( Ach najważniejsze! Najbardziej zdziwił mnie fakt iż wszystko trwało może 5min. :))) 

piątek, 20 stycznia 2012

Maseczka Tajski Kwiat Lotosu Planet SPA :)

Oczywiście maseczkę już zrobiłam, muszę Wam powiedzieć, że jestem zachwycona. Nakładamy cienką warstwę w kolorze lekko fioletowym, bardzo przyjemnie pachnącą, po kilku chwilach robi się biała i lekko zasycha. Po 5 minutach pięknie zmywa się wacikiem niemalże jednym ruchem (no dobra-zużyłam 3szt) i nie wiem czy to możliwe ale mam wrażenie, że pory się pozamykały, nie mam takich czerwonych plam w okolicy nosa i w ogóle cudeńko :))) Kosztowała 9,90 w promocji i jestem pewna, że będzie to moja Ulubiona Maseczka głęboko oczyszczająca pory. 
Mam jeszcze miniaturki błotnej z minerałami z Morza Martwego, która detoksykuje i ujędrnia ale ta jest jednak lepsza. POLECAM.


              Paaaaa :)))

Mały "Projekt Denko" i pierwsze zamówienie Avon :)

Nie wiedzieć czemu bardzo lubię jak kończy się żel pod prysznic np. albo cokolwiek innego co stoi w łazience :) jestem chyba trochę zboczona pod tym względem, ale uczucie wyrzucenia pustego opakowania i postawienie "nowego" poprawia mi humor :) Podobno moja Mama ma tak samo, więc nie jestem oryginalna :( Ktoś pomyśli, że jestem strasznym zanieczyszczaczem środowiska skoro tak to lubię ale spoko luz- staram się segregować śmieciuchy (szkło, plastik itp) i wydaje mi się, że nie śmiecę jakoś przesadnie... No ale wracając do pustego, z rozpędu pozbyłam się opakowania po szamponie i paście do uzębienia, a potem pomyślałam o fotce-za późno. Złapałam tylko to:
od lewej: korektor z Avon (mało używany, bo jakiś ciemny się okazał albo ja wyblakłam, no i w końcu się przeterminował) Czy kupię kolejny? Nie wiem, zastanawiam się, może poszukam czegoś w drogerii...?
Żel do depilacji- naste opakowanie, jestem zadowolona, na pewno kupię jeszcze sporo :)
Mus truskawkowy pod prysznic- szczerze mówiąc nie mogłam się doczekać kiedy się skończy :) 400ml więc butla i jakiś taki byle jaki :))) Nie kupię, zresztą już chyba go nie robią i bardzo dobrze.
Doczekałam się również mojego zamówienia pierwszego w tym roku, trochę skromniutkie jeśli chodzi o ścisłość :) ale mam niezłą kolekcję do zużycia.
Zamówiłam maseczkę głęboko oczyszczającą, muszę się zmobilizować do oczyszczenia cery...wiem, wiem, latka lecą i natura bywa złośliwa ale może da się trochę oszukać :)))
Krem do stópek, gdyż dbamy o nie przez cały rok, a nie tylko latem. Używałam wszystkich specyfików Avonu do stóp ale w tubkach, ten krem będę testować po raz pierwszy.
No i na koniec płyn do kąpieli, oszalałam na punkcie tego zapachu :) chociaż nic nie przebije płynu piżmowego, już go dłuuuuuugo nie ma, a szkoda...kupiłabym kontener :) I to by było na tyle.
Do ogarnięcia mam jeszcze dwie prace (semestralną i I rozdział licencjackiej), a zapału tyle co kot napłakał :))) Ech....
                                            Paaaaaaaaaaa :)

środa, 18 stycznia 2012

Krem na zimę

Odkąd zaczęły się mroźne dni i wieczory moja cera zmieniła również swój wygląd. Jeszcze w listopadzie mogłam spokojnie używać kremu matującego do twarzy (z Yves Rocher Sebo Specific-fajny), ale już w grudzniu nie radził on sobie z suchymi plamami na policzkach czy czole. No i zaczęło się poszukiwanie odpowiedniego kremu... Najpierw skusiłam się na Avon Naturals Odżywczy krem Mleko i Miód 125ml. No wszystko ładnie pięknie ale sucha skóra jeszcze jest, mniej ale jest. Oczywiście jest to problem, bo podkład też nie wygląda za dobrze w takich miejscach, a bez podkładu to już w ogóle O Mamo!!! No i dziś z rana akurat przechodziłam obok Rossmana (nie czuję, że rymuję) weszłam po pastę do zębów, a wyszłam dodatkowo z kremem :)



Mam nadzieję, że ten będzie odpowiedni, ładnie pachnie i będę się maziać rano i wieczorem :) Teraz jest aż za 4 z groszem więc normalnie majątek trzeba zostawić :) 
Avon zostaje na wiosnę ewentualnie do ciała.


               Paaaa  :)

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Koszmarne sąsiedztwo!!!

Jeśli kiedykolwiek narzekaliście na głośnych sąsiadów, bo słuchają muzykę albo imprezują do późna albo Bóg wie co tam jeszcze, to jest to "Pan Pikuś" w porównaniu z tym  co dzieje się za ścianą obok naszego mieszkania :( Mam kilka opcji jakie przychodzą mi do głowy: agencja towarzyska, sado-masochiści, zwierzyniec (to akurat komplement dla tego elementu) ogólnie rzecz biorąc mega załamka!
Zacznę od tego, że mieszkanie obok generalnie stoi zawsze puste, w sensie właściciele rzadko się pojawiają, nawet nie wiem jak wyglądają, od czasu do czasu latem ktoś był w weekend i tyle (od razu impreza więc myślałam, że jest to taka chata na imprezki) W tę sobotę zaczął się koszmar, późnym wieczorem odgłosy jakie dobiegały zza ściany w pierwszej chwili podsunęły mi na myśl, że kobieta ma bóle porodowe, nawet mi jej było szkoda przez chwilę, ale kiedy usłyszałam dwa głosy męskie- zgłupiałam... Potem już było tylko gorzej, bluzgi, jęki, krzyki, śmiechy i to wszystko podczas uprawiania sexu... Byłam zniesmaczona do granic, ale pocieszałam się, że zaraz skończą, jutro niedziela, na pewno wyjadą i znowu będzie spokój. Ale nie :( Skoro świt w niedzielę to samo, zamiast budzika: jęki obrzydliwe tej dziuni, masakra jakaś po całości. W ciągu dnia bez zmian, a tyle wulgaryzmów z ust "lali" daaawno nie słyszałam, niestety nie wyjechali i pół nocy dzisiejszej znowu się bili, śmiali, kleli, myślę, że nie są to normalni ludzie ani trzeźwi, a alkohol to tylko mały dodatek do tej zabawy. Od 6 znowu pobudka, miałam ochotę wyjść z własnego mieszkania, bo nie da się nawet tv posłuchać...co za koszmarni ludzie! Jak bydło.
Nie życzę nikomu takiego sąsiedztwa, a o miłości chyba pojęcia nie mają...
Zastanawiam się tylko nad tym, czy jak towarzystwo zaloguje się tu na dłużej, czym wygłuszyć mam ściany...
              Paa

sobota, 14 stycznia 2012

Piątek 13-tego... mieszane uczucia :/

Wydawało mi się, że w piątek 13-tego na pewno stanie się coś pechowego, chociaż nie szczególnie wierzę w te zabobony, starałam się też nie myśleć intensywnie o tej dacie. No i zaczęło się zupełnie niewinnie, a nawet szczęśliwie. Najpierw zapukał do drzwi kurier z przesyłką, której spodziewałam się bardziej w poniedziałek :) Bardzo się ucieszyłam. Potem NARESZCIE znalazłam kalendarz po prostu wymarzony, właśnie cały czas takiego szukałam!!! I prosz :))))


 troszkę tylko żałuję, że nie ma żadnej tasiemki do zaznaczania "gdzie jestem" ale wymyślę jakiś  drobiazg :P
No to z przyjemnych rzeczy to by było na tyle, popołudnie nie było już tak miłe... Musiałam jechać na uczelnię (okazało się, że nie potrzebnie) więc już byłam wściekła, że zmarnowałam czas i pieniądze na podróż (a nie mam blisko niestety) potem zamiast wrócić na max 20.00 do domu, dotarłam po 23.00 (znajomi mnie odwozili - chodź, będziesz szybciej, i tak jedziemy itd) Dziękuję- więcej nie skorzystam- zakodowane już jest. Więc zła i zmęczona padłam z myślą, że dziś pobudka skoro świt, trzy egzaminy, no i nie mogłam zasnąć- żeby nie zaspać...coś okropnego. 
A sobota okazała się jednym wielkim okienkiem...pomiędzy egzaminami miałam kilkugodzinne przerwy :( Niech to się już skończyyyy...
Akcentem optymistycznym jest tylko to, że widziałam się z Moim Rycerzem 3 godziny w ciągu dnia :) jeszcze 5 dni i wraca!!!


                 Paaaaaaa

czwartek, 12 stycznia 2012

Moja Aromaterapia :)

Bardzo lubię świece, olejki, różne zapaszki dolatujące z niewiadomych zakątków :) Na poprawę nastroju często zapalam swój kominek, wlewam wodę, kilka kropel cudownego olejku, odpalam świeczuszkę i robi się jakoś fajniej, spokojniej, przyjemniej...


Miałam całkiem niezłą kolekcję olejków, w zależności od pory dnia, roku lub ogólnie nastroju używałam mocniejszych lub świeższych zapachów. Niestety pokończyły się i zostały mi tylko te trzy:
ostatnio rządzi Drzewo Sandałowe :) strasznie mi się podoba ten zapach!!! Orientalny jest dość mocny, ale też go lubię, a mandarynka i zielona herbata to bardzo świeża wersja, najczęściej go używam przy prasowaniu...skojarzyło mi się :) Miałam jeszcze Morski i Waniliowy- też takie dzienne zapachy, nie lubię żadnych leśnych, szyszkowych czy roślinnych, takich ziołowych.
Do palenia samych świeczuszek mam też takie cuda:
jednak przyznaję, że rzadko ich używam :) pełnią rolę bardziej ozdobną niż funkcjonalną :)
No i moim ostatnim nabytkiem, z którego jestem mega zadowolona jest taki odświeżacz z patyczkami bambusowymi :)
mam go już ponad miesiąc i na pewno jeszcze kupię inne zapachy :) Patyczków było więcej i zapach był intensywniejszy ale jeden "zamontowałam" w łazience, jeden u Nieletniego i muszę powiedzieć, że działa! Widziałam w Rossmanie takie małe wersje po 6zł zdaje się :) do łazienki i kibelka w sam raz :)))
Dla mnie osobiście takie formy zapachu w domu są zdecydowanie lepsze od tych wtyczek do kontaktu (też próbowałam) 


           Paaaaaa :)