Czyli co słychać u Longinki oraz tak zwane "ciekawostki" codzienności :)))

sobota, 31 grudnia 2011

Ostatni raz w tym roku...

Ostatni raz w tym roku gotuję :) nic specjalnego, bo tylko rosołek (może się przydać jutro- więc przezornie się zabezpieczam na tę ewentualność) choć szaleństw nie przewiduję, ale nigdy nie wiadomo :)


A na wieczór może przygotuję jakąś sałatkę?
                                    
Rano przywitał Nas śnieg, a teraz tylko mokre ulice i kałuże :( ot i po śniegu.
Postanowień mam kilka, ale zapiszę je dopiero w nowozakupionym kalendarzu, którego jeszcze nie posiadam niestety...
W każdym razie życzę sobie i Wam wszystkim oby Nowy 2012r był zdecydowanie lepszy pod każdym względem od mijającego. Amen.


                                 Paaaaaaa

piątek, 30 grudnia 2011

Książkowe szaleństwo :)

No to mnie wczoraj poniosło...Zacznę może od tego, że mam coś takiego dziwnego, że nie potrafię czytać jednej książki od początku do końca, tylko kilka na raz :) na prawdę. I każdą czytam gdzie indziej :) Jedna jest do łóżka przed snem, inna w torebce do autobusu (np. w drodze na uczelnię mam aż godz!) jeszcze inna tak na wolną chwilę w ciągu dnia. No i tak, pokażę Wam czym aktualnie się "raczę" :)
Na moim wiklinopodobnym stoliku nocnym piętrzy się ta oto kolekcja:
Cejrowskiego pożyczyłam od kumpeli i zaglądam do niego co jakiś czas :) kolejna czeka na swoją kolej (chyba musi swoje odleżeć przy mnie) "Mężczyźni są z Marsa..." to lektura przed snem i "Halo, Wikta" jeździła ze mną autobusem. A wczoraj się zmieniło, do łóżeczka zabrałam właśnie tę Wiktę nieszczęsną, którą o zgrozo mam już kilka lat (ale dojrzewałyśmy chyba do siebie :)) no i tak się rozczytałam, że po 1,30 dopiero wyłączyłam lampkę! A dziś...ani budzik, ani smsy, nic nie było w stanie mnie dobudzić...tego nie lubię.
Od razu kawusia poszła w ruch i powolutku wracałam do żywych.
Dziś też się zapowiada nocne markowanie, gdyż zapowiedziała się koleżanka :) będziemy omawiały wieczór Sylwesrtowy, gdyż na pewno będziemy go spędzały w domu, tylko nie wiadomo w czyim :)
W każdym razie mam już następne książeczki, które czekają grzecznie na swoją kolej, niektóre tak jak "Halo, Wikta" mieszkają ze mną kilka lat...i na nie przyjdzie czas :)
              Paaaaaa

czwartek, 29 grudnia 2011

Ulubieńcy zimowi :)

Wydawało mi się, że na miano Ulubieńcy zasłuży nieco mniej moich kosmetycznych przyjaciół :) a tu proszę, niezła gromadka się uzbierała :) Zacznę od...hm, zacznę od tego, że Kocham firmę Yves Rocher za niektóre cudeńka jakie dla Nas robi, a także Avon, która również przyjaźni się ze mną już uuuu ;) Oczywiście mam na myśli te kosmetyki, po które zawsze chętnie sięgnę i nie chcę ich zamieniać (przez co pewnie wypadłam trochę z orientacji co na rynku króluje-trudno)
Zaczynamy :)
Pierwsza grupa z Yves Rocher linia Plaisirs Nature, jeśli nie znacie to polecam z całego serducha! Za zapach, konsystencję, działanie, wydajność. Od lewej: Peeling do ciała (kocham waniliowy) z drobinkami jakby piasku, Mamo co on robi z moim ciałem :)) obok mini żel pod prysznic (oczywiście waniliowy) mam ochotę czasem łyknąć przez ten zapach :)
Następnie mleczka do ciała (zamiast balsamu-rachu ciachu i zrobione) wchłaniają się idealnie, nawilżają i są baaardzo wydajne. Dla mnie wiadomo jaki, a dla mojego faceta kokos (nie wierzyłam kiedy mówił: "kup mi to mleczko do ciała, bo się kończy" A pierwszą butelkę oglądał jak w reklamie- Z pewną dozą nieśmiałości :) Zaraziłam go mleczkiem! 
Dalej: chyba już czwarta butelka mleczka z tonikiem 2w1 Pure Calmille do zmywania makijażu (fajne z rumiankiem, a co najważniejsze-oszczędność miejsca i pieniędzy, zamiast dwóch butelek osobno mleczka i toniku mamy takie cudo) obok żel pod prysznic Kawowy, myjąc się nim zawsze myślę o filiżance świeżej kawusi :) zużyłam pewnie blisko 10 opakowań tak jak i kremu do rąk. Ten jest nawilżający akurat, miałam jeszcze taki do rąk i paznokci. Ceny nie są kosmiczne, ja zawsze staram się kupować w promocjach i to z ulotek przysyłanych pocztą, bo uważam że w sklepie stacjonarnym jest drożej, tak samo jak w sklepie internetowym. Przy okazji zamawiając telefonicznie z ofert papierowych zawsze można się załapać na prezent :) Jeśli będziecie chciały to w innym poście zapodam więcej szczegółów.
No i na koniec wspomniany Avon:
Jest to Wygładzający peeling do ciała z minerałami z Morza Martwego (w tubie) i masło do ciała z tej samej serii. Jednym słowem CZAD! Miałam też maseczkę błotną do twarzy i krem do rąk, ale też czekam na promocje, gdyż nie są to kosmetyki najtańsze... ten zestaw kupiłam akurat w cenie 2 za 1 i wydałam jakieś 30zł jeśli dobrze pamiętam. Oczywiście mam z Avonu jeszcze sporo rzeczy ale jak Ulubieńcy to Ulubieńcy :) Wspomnę tylko o żelach pod prysznic z Avon Naturals o zapachu Czereśni z gałką muszkatołową albo Śliwki z wanilią mmmmmmm boskie. Polecam, polecam, namawiam i zachęcam :))))
          Paaaa 

Mieszkanie Świętami przybrane...

Gdyby nie ozdoby świąteczne to tak naprawdę nie czułabym, że jest to okres Świąt :(
Za oknem ciemno od rana, mokro i to niekoniecznie od śniegu, normalnie listopad jak nic.

Pomysł na rozjaśnienie swojej kuchni w ten sposób miałam już dawno i postanowiłam w końcu, że nie ma wyjścia- jest okazja-a co mi tam :) 

szczególnie nastrojowo jest wieczorem, czasem zapalam jeszcze świeczki na parapecie :) Myślę, że to będzie ozdoba nie tylko świąteczna ale już tak na dłużej :)
Kolejny raz wykazałam się inwencją twórczą robiąc stroik...zwykle kupowałam jakiś malutki, gotowy, a w tym roku coś mi się stało :) do środka włożyłam świecę zapachową (cynamon) kupioną w Rossmanie za jakieś 5zł (są różne zapachy) i mówię Wammmm- zjadłabym ją normalnie tak daje :)
no i jeszcze w przedpokoju powiesiłam kilka ozdóbek mniej więcej takich:
Tak przybrałam swoje mieszkanko, wystrojone świątecznie prezentuje się całkiem milusio.
                                        Paaaaa <3

środa, 28 grudnia 2011

Debiut czyli pierwsze kroki :)

Witam wszystkich :)
Pomysł na pisanie bloga zrodził się w mojej głowie jakiś czas temu, jednak dopiero teraz postanowiłam zrealizować ten zamysł. Mam nadzieję, że nie będzie wielkiej katastrofy :) 
Nowinki z różnej dziedzinki- czyli wszystko to, co jest u mnie po raz pierwszy, co mnie zainteresowało, z czego się cieszę, na co zwróciłam uwagę itd.
Jutro rozwinę się bardziej :) wstawię jakieś foteczki, hmm może odrobinę dekoracji świątecznych w moim mieszkanku? Za kilka/ kilkanaście dni zaczną znikać w kartonach aby zrobić miejsce kolejnym (Walentynkowym serduchom może?)  
 Pokażę  Wam też kilka ulubieńców kosmetycznych na zimę :) i od razu zapowiem iż nie będzie tu kolorówki...więcej czasu poświęcam pielęgnacji ciała niż makijażowi (jakoś tak mam)


Komentarze mile widziane :)))