Pracując na drugą zmianę cały tydzień tak naprawdę za dużo czasu rano nie mam :( chyba, że wstawałabym o 5, ale wtedy budziłabym chłopaków zupełnie nie potrzebnie...i tak porządki idą baaardzo w zwolnionym tempie, okna myję na raty i zanim się zbiorę z obiadem już trzeba biec do autobusu...taki life :(
Za to jak patrzę w pracy na te tłumy ludzi to się zastanawiam czy jakaś wojna idzie czy może oni nie mają co robić w domu...codziennie te same twarze, pełne kosze zakupów, byle co-ważne, że w promocji, matko kochano :(
Wczoraj myślałam, że się rozdwoję, mam dziewczynę na info, która się uczy, szkoli i będzie pracowała w nowootwartym molohu, co chwilę wołali mnie na kasę jako wsparcie, bo kolejki jak za komuny, plusem było tylko, że zmiana minęła piorunem. Nerw trochę też sraciłam ale cóż.
Jeszcze tylko dziś, jutro i piątek i upragnione WOLNE:))))))
Paaaaaaaaaa :)
już niedługo i odpoczniesz :)
OdpowiedzUsuń