Pogoda za oknem nie jest najsympatyczniejsza, ogólnie nie lubię zimy, jestem strasznym zmarźluchem :) Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad obuwiem na tę porę, a wszystko dlatego, że jak nie było śniegu to nie było, jak dowaliło to wszystkie butki przemoczyłam, stargałam jak nie wiem. Druga strona medalu to: też takie buty mamy jakby z papieru czy co...? Oczywiście jak kogoś stać to ma porządne ale mnie jeszcze nie stać :) No i wymyśliłam sobie na pluchę i roztopy kaloszki ocieplane, połączone ze sztuczną skórką, długie jak muszkietery ale stópka mam nadzieję będzie sucha nareszcie :) A na mróz wiadomo- tradycyjnie kozaczki.
Paaaaaaaaaaa :)
mam nadzieję że bedziesz zadowolona i że w stopy bedzie Ci ciepło i sucho :)
OdpowiedzUsuńZostałaś wytypowana do zabawy na moim blogu zapraszam :)
OdpowiedzUsuń