Od poniedziałku jestem na AŻ czterodniowym urlopie!!! :) O Ludu- tyle mnie się należy łaskawie...normalnie nie wiem gdzie wyjechać :) Miałam go przeznaczyć na pisanie prac do szkoły ale oczywiście póki co nie ruszyłam z miejsca...
Za to dziś byłam na rozmowie kwalifikacyjnej, jak zwykle pierwszy etap nie mówi nic, w sumie jest trzy i trzeba czekać na tel. kiedy spotkanie nr2.
Taki "pracujący" ten urlop, roznoszę CV wszędzie gdzie się da...
Żeby mieć siłę na te wędrówki, podjadam ciasto pieczone przeze mnie :) w niedzielę pożyczyłam od Mamy prodiż i piekę. Zażyczyłam sobie taki sprzęt od moich chłopaków :) może być już na Dzień Dziecka albo Matki, albo Śtrażaka ;) Zajadamy się we trójkę. Piekarnik mam lipny (bez termometra między innymi) i raczej nie korzystam.
Przydałyby się foteczki, chociaz jedna...
i jeszcze balkon :)
Może jutro uda mi się coś szybciutko wstawić.
Papapapaa
No to trzymam kciuki za te rekrutacje :)
OdpowiedzUsuń