Czyli co słychać u Longinki oraz tak zwane "ciekawostki" codzienności :)))

wtorek, 24 stycznia 2012

Rozmowa kwalifikacyjna...?

Jako że poszukiwań pracy końca nie widać tzn. mam nadzieje, że już bliżej niż dalej, po wczorajszym tel. z miejsca, w którym złożyłam swą kandydaturę dziś rano pojechałam na rozmowę... Przyzwyczajona do najróżniejszych spotkań i rozmów, najdziwniejszych pytań nie stresowałam się zbytnio, bo po co... Nie wiedziałam co mnie czeka tak naprawdę za drzwiami "Dział Personalny" ale ta rozmowa była jedną z najkrótszych i najbardziej banalnych jakie miałam okazję przeżyc :) Pan dyrektor wyglądał jak studencik w sweterku i dżinsach, próbował mi coś opowiedzieć o charakterze pracy na stanowisku, o które się ubiegałam i motał się niemiłosiernie, powtarzał co chwilę to samo po czym spytał- nie jest Pani przerażona? Pomyślałam tylko, że jak patrzę na Ciebie biedaku to jestem ale z uśmiechem odpaliłam mu, że nie, wszystko jest jasne. No to dziś po południu mają zadzwonić z odpowiedzią, gdyż jeszcze ktoś musi się wypowiedzieć :) ciekawe, jak nie brał udziału to się będzie wypowiadał...bez sensu, no ale czekam, jeszcze z 3 godz. W głębi duszy mam nadzieję, że dostanę tę robotę, nie jest jakaś super mega zachwycająca ale mam już serdecznie dość szukania pracy :( Ach najważniejsze! Najbardziej zdziwił mnie fakt iż wszystko trwało może 5min. :))) 

1 komentarz: