Czyli co słychać u Longinki oraz tak zwane "ciekawostki" codzienności :)))

niedziela, 19 lutego 2012

Widzimy się po raz pierwszy :)

Od dwóch lub trzech tygodni zaprzyjaźniam się z nowymi zakupami Avonowskimi, którymi są oczywiście tusz do rzęs, eyeliner i cienie. Pisałam wcześniej o ich nabyciu, a teraz przedstawię ich portrety :)


po otworzeniu opakowania w pierwszej chwili pomyślałam, że dostałam bubla z popsutą szczoteczką, bez włosków, w ogóle jakąś z odzysku, ale moje obawy i lęki zniknęły kiedy pomalowałam rzęsy. Tam właściwie nie ma ząbków czy włosków, a jakoś daje radę ładnie rozdzielić i wytuszować moje rzęsy :) Super. Nie jest wodoodporny ale cały dzień (a mój trwa o 4,30 do czasem północy) utrzymuje się i nie kruszy. Kosztował 10.90 PLN więc dla mnie ok.


Teraz te cudaki :) Długo nosiłam się z zamiarem zmiany koloru na powiekach, kiedyś gościły tam właśnie fiolety, zielenie i brązy, a ostatnio tylko brązy albo nic i wreszcie zrobiłam krok i kupiłam kolor. Może było to spowodowane tym, że rok siedziałam w domu, szukałam pracy i po prostu odzwyczaiłam się od malowania...? Po co mi make-up przy garach czy pralce... Ale cieszę się, że kupiłam właśnie te cienie, a nie dołujący brąz. Jak widać najjaśniejszego prawie nie używam, a właśnie ten najciemniejszy (co było nie do pomyślenia kiedy otworzyłam pierwszy raz opakowanie-stwierdziłam, że tego na pewno nie użyję!) Dziwny jest ten świat :) Cienie ładnie się rozprowadzają ale zawsze zbiera mi się ich więcej na załamaniu powieki, chyba dlatego, że mam lekko opadającą część górną (jakby spuchnięte pod brwiami) Cena ok.20,00 PLN




I ostatni zaskakujący zakup to eyeliner we flamastrze! Zaskakujący oczywiście dla mnie, bo używałam takich gadżetów uuuuuuuuuuuu z 10 lat temu???? Jak to się kobita zmienia :) Zakup oczywiście spontaniczny ale udany. Wystarczy delikatnie dotknąć skóry i już mamy piękną kreskę!  Kosztował 12,90 PLN Jestem bardzo zadowolona z moich zakupów :) Powoli zaczynam od nowa przyzwyczajać się do siebie w make-up'ie, nie tylko w podkładzie i wytuszowanych rzęsach, ale z odrobiną koloru na twarzy :)




                             Paaaaaaaaaa

5 komentarzy:

  1. lubię kosmetyki Avonu, zwłaszcza kolorowe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam wszelkiego rodzaju EYElinery i kredki do powiek. Z cieniami jakoś nie bawię się za czesto ale kreska musi być :)

    OdpowiedzUsuń
  3. odkąd jestem konsultantką avonu (czyli jakieś 2 lata chyba) zbieram się z zamiarem kupić jakieś cienie od nich ale do tej pory żadnych nie mam :) na cienie zbierające się w załamaniu polecam bazę z ArtDeco - dla mnie rewelacja, jutro wrzucę o niej notkę więc zapraszam.
    z kolei eyelinerów od dawna nie lubiłam. używałam tylko kredek lub cieni nakładanych na mokro. aż do tej środy! pierwszy raz kreska namalowana eyelinerem wyszła mi tak jak powinna i czuję że zaprzyjaźnie się z tym kosmetykiem :)
    pozdrawiam :)
    ps. jak zwykle rozpisuję się u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i bardzo dobrze :) cieszę się z krótkich jak i dłuższych komentarzy/odpowiedzi :) chętnie poczytam o tej bazie ;)

      Usuń
  4. notka o bazie już jest :) zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń