No i jakoś tak bez śniegu to wszystko wydawało się nijakie, nawet te lampeczki na balkonie (pierwszy raz zrobiliśmy coś takiego z balkonu!) Może jeszcze uda mi się zrobić kilka fotek co to ludzie wyprawiają… neony mrygające na kilometr niczym sklep nocny co najmniej :) W sumie nie czepiam się strojenia balkonów, choinek na zewnątrz itp. Tylko niech to będzie z umiarem.
Żeby jednak zostawić jeszcze chwilę namiastkę Świąt, na stole nadal króluje stroik. Dołożyłam tylko kilka plasterków pomarańczy z goździkami, które wisiały na choince i już.
Przed nami Wieczór Filmowy przed TV, Rycerz wynalazł jakieś seanse, herbatkę zapodam i luzzz.
Paaaaa
śliczny stroik :) mam podobne ozdoby :)
OdpowiedzUsuńciekawy blog ;) zapraszam do Siebie jesli bedziesz miala ochote ;)
paullinne.blogspot.com
bede cześciej zaglądać ;)
Mnie czeka składanie ozdób choinkowych po weekendzie... Ech, nie lubię tego robić. A co do storczyków to normalne, moje tez lada chwila zakwitną i robią takie numery co roku :) Niedłubo pewnie o tym napiszę :)
OdpowiedzUsuń@Wiolka No proszę, mojemu zdarzyło się to po raz pierwszy, dlatego się tak dziwię :)
OdpowiedzUsuńFajnie że zakwitł, jest to jedyny kolor pozytywny jaki widać w oknie :)
To fakt, dobrze ze chociaz kwiaty koloru nadają tej jesienno -zimowej pogodzie :))
OdpowiedzUsuń