Czyli co słychać u Longinki oraz tak zwane "ciekawostki" codzienności :)))

sobota, 7 stycznia 2012

Choinka czy storczyk...?

Po choince nie ma już ani śladu… co prawda nie dlatego, że się sypała, (bo mamy sztuczną) ale dlatego, że zazwyczaj rozbieramy drzewko po „Trzech Królach” , a poza tym zakwitł storczyk na parapecie, co wydaje mi się pewną anomalią przyrodniczą :) Zawsze wydawało mi się, że kwiaty kwitną na wiosnę… ale żeby w styczniu?





No i jakoś tak bez śniegu to wszystko wydawało się nijakie, nawet te lampeczki na balkonie (pierwszy raz zrobiliśmy coś takiego z balkonu!) Może jeszcze uda mi się zrobić kilka fotek co to ludzie wyprawiają… neony mrygające na kilometr niczym sklep nocny co najmniej :) W sumie nie czepiam się  strojenia balkonów, choinek na zewnątrz itp. Tylko niech to będzie z umiarem. 

Żeby jednak zostawić jeszcze chwilę namiastkę Świąt, na stole nadal króluje stroik. Dołożyłam tylko kilka plasterków pomarańczy z goździkami, które wisiały na choince i już.





Przed nami Wieczór Filmowy przed TV, Rycerz wynalazł jakieś seanse, herbatkę zapodam i luzzz.
Paaaaa

4 komentarze:

  1. śliczny stroik :) mam podobne ozdoby :)

    ciekawy blog ;) zapraszam do Siebie jesli bedziesz miala ochote ;)

    paullinne.blogspot.com
    bede cześciej zaglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie czeka składanie ozdób choinkowych po weekendzie... Ech, nie lubię tego robić. A co do storczyków to normalne, moje tez lada chwila zakwitną i robią takie numery co roku :) Niedłubo pewnie o tym napiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Wiolka No proszę, mojemu zdarzyło się to po raz pierwszy, dlatego się tak dziwię :)
    Fajnie że zakwitł, jest to jedyny kolor pozytywny jaki widać w oknie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To fakt, dobrze ze chociaz kwiaty koloru nadają tej jesienno -zimowej pogodzie :))

    OdpowiedzUsuń