Wszystko fajnie, pięknie, oczywiście plany były inne, a wyszło jak zwykle :) Do północy trochę z Polsatem, potem petardziochy piękne (niestety zapomniałam zabrać aparatu ze stołu), potem zmieniliśmy lokal, więcej znajomych, było wesoło.
Wróciliśmy po 5 i jak pomyślałam sobie, że mam rosołek to zasnęłam z uśmiechem na twarzy :)))
Dziś pojawiły się jakieś zakwasiki po tańcach-wygibańcach, chrypka ale nic to, oby ten rok był tylko tak udany jak ta jedna noc... :)
Paaaa
Podobno jaki Sylwester taki cąły rok :)) Wiec na pewno bedzie OK :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń