Chorując w dalszym ciągu na "Chroniczny brak czasu" ale z innymi odmianami niż kiedyś :) powoli staram się rehabilitować i otaczam się rzeczami, które na pewno sprawią mi kiedyś wielką przyjemność :) Są to między innymi książeczki, które zamierzam przeczytać.
Kilka miesięcy temu zamieszkała z nami "HOUSTON MAMY PROBLEM" K. Grocholi (którą wprost uwielbiam) i to jej kolejne dzieło trafiło do mojej kolekcji
i ostatnio kilka dni temu dopadłam tę oto perłę:
Obydwie zakupione w Biedronce :) Jak miło.
Jedną i drugą zaczęłam i żałuję, że choroba cywilizacyjna nie pozwala oddawać się przyjemności czytania tak często jakbym tego chciała...
Szczerze polecam obie pozycje :)
Paaaaaa


Ja do Grocholi mam jakis uraz... sama nie wiem czemu a ksiazki Stuhra boje sie czytac... A Twoje wrazenia jak?
OdpowiedzUsuńWiolu ja Grocholę "pożeram" wręcz, bardzo lekko się ją czyta coby nie napisała :) tak na mnie działa, a pamiętnik pana Stuhra jest trochę trudniejszy ale cały wolny czwartek nie odrywałam się od niej. Nie ma tam słów o cierpieniu i chorobie, raczej wspomnienia i zapiski tego co dzieje się na bieżąco, ta książka ma coś w sobie po prostu...
OdpowiedzUsuń